Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi granicho-bez-4 z miasteczka Paniówki. Mam przejechane 162276.17 kilometrów w tym 15988.86 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 22.77 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 666186 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy granicho-bez-4.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w miesiącu

Luty, 2007

Dystans całkowity:1115.00 km (w terenie 80.00 km; 7.17%)
Czas w ruchu:48:05
Średnia prędkość:23.19 km/h
Liczba aktywności:23
Średnio na aktywność:48.48 km i 2h 05m
Więcej statystyk
  • DST 3.00km
  • Czas 00:23
  • VAVG 7.83km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Środa, 28 lutego 2007 · dodano: 28.02.2007 | Komentarze 0




  • DST 30.00km
  • Czas 01:34
  • VAVG 19.15km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Do Gliwic po plompa i

Wtorek, 27 lutego 2007 · dodano: 27.02.2007 | Komentarze 0

Do Gliwic po plompa i mantle oraz klejenie szlauchu.

stadion XX-lecia w Gliwicach:





  • DST 22.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 01:25
  • VAVG 15.53km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zamiast dwóch setek zaledwie

Niedziela, 25 lutego 2007 · dodano: 25.02.2007 | Komentarze 2

Zamiast dwóch setek zaledwie niecała kwaretka. Humoru poprawić nie były w stanie nawet małolatki z timu.






Kategoria rodzinny wyjazd


  • DST 73.00km
  • Teren 10.00km
  • Czas 03:10
  • VAVG 23.05km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Prawie to samo co w poniedziałek.

Sobota, 24 lutego 2007 · dodano: 24.02.2007 | Komentarze 0

Prawie to samo co w poniedziałek. Pomiar trasy do Kobióru, Promnice i powrót przez Zgoń. Jednak podczas rekordowej jazdy nie 70, a 68 km. Wyśmienity szlak leśny z Kobióru.




  • DST 25.00km
  • Czas 01:13
  • VAVG 20.55km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Paniówki, Paniowy, Mokre, Bujaków,

Piątek, 23 lutego 2007 · dodano: 23.02.2007 | Komentarze 1

Paniówki, Paniowy, Mokre, Bujaków, Chudów, Paniówki.

Odczuwalna temperatura poniżej minus 15 stopni.




  • DST 25.00km
  • Czas 01:01
  • VAVG 24.59km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

to samo co wczoraj

Czwartek, 22 lutego 2007 · dodano: 22.02.2007 | Komentarze 0

to samo co wczoraj w deszczu.




  • DST 25.00km
  • Czas 00:59
  • VAVG 25.42km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Paniówki, Chudów, Orna, Bujaków,

Środa, 21 lutego 2007 · dodano: 21.02.2007 | Komentarze 0

Paniówki, Chudów, Orna, Bujaków, Chudów, Paniówki.




  • DST 25.00km
  • Czas 01:14
  • VAVG 20.27km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Baśką z Leonteamu

Wtorek, 20 lutego 2007 · dodano: 20.02.2007 | Komentarze 3

Z Baśką z Leonteamu - Brada przez Bujaków



Kategoria rodzinny wyjazd


  • DST 68.00km
  • Czas 02:24
  • VAVG 28.33km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Paniówki, Chudów, Orna, Orzesze,

Poniedziałek, 19 lutego 2007 · dodano: 19.02.2007 | Komentarze 4

Paniówki, Chudów, Orna, Orzesze, Gostyń, Kobiór,......Orna, Bujaków, Chudów, Brzeg, Paniówki.

Miałem dzisiaj śmigać z nowym członkiem naszego blogu do Cystersów. Niestety przyszły partner Zośki na Transcarpatię rozchorował się i Andrju_68 zamiast ze mną to musiał kopnąć się do wracia. Nie miałem pomysłu, ekstremalny pomysł zrodził się dopiero po obiadku podczas gry w remika z niepełnoletnimi członkiniami Leonteamu. Pogoda jak dla mnie wymarzona, kapuśniak i w miarę bezwietrznie. Obrałem wczorajszy kierunek: Orzesze, Gostyń, Kobiór. Na 10 km avg w granicach 26, a potem rósł i rósł by na półmetku w Kobiórze osiągnąć dokładnie 29 km/h. Bałem się nawrotu, że będzie pod wiatr, że nie dam rady. Nie było najgorzej, do Orzesza dowiozłem avg=28.4, a po wspinaczce do Orny spadek tylko do 28.2. Potem zaczęły się zjazdy w kierunku Bujakowa i Chudowa. Postanowiłem jechać do momentu aż przekroczę wymarzoną średnią 29.000. Na zjazdach licznik ustawiony oczywiście na avg. Dwa nawroty na Gliwickiej i w domu z zaliczonym dystansem 70 km i avg grubo powyżej 29 km/h. Nielada wyczyn został zmącony przy kompie. Dobrze, że wczoraj zapisałem sobie łączne dystanse i czasy obu rowerów (28 i 26 cali). Co się okazało, elektronika w Sigmie 1606L siadła i znaczną część trasy jadąc góralem kilometry i minuty przybywały trekowi. Dobrze, że na studiach miałem matmę i po przeliczeniu wyszło o 2 kilosy mniej. Trudno, szkoda, że w takim momencie. Mimo wszystko, avg powyżej 28 km/h na takim dystansie to rewelka, osiągnięty bez rozgrzewki i witaminek. Jedynym wspomaganiem były dwa bidony herbaty z pysznym miodem od Raflika oczywiście. Polecam miód!!!




  • DST 124.00km
  • Teren 15.00km
  • Czas 05:08
  • VAVG 24.16km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

Paniówki, Chudów, Orna, Orzesze,

Niedziela, 18 lutego 2007 · dodano: 18.02.2007 | Komentarze 7

Paniówki, Chudów, Orna, Orzesze, Gostyń, Cielmice, Paprocany, Świerczyniec, Bojszowy, Wola, Frydek, Miedźna, Pszczyna, Łąka, Brzeźce, Kryry, Suszec, Królówka, Zgoń, Gardawice, Orzesze, Orna, Bujaków, Chudów, Paniówki.

Po dwóch dniach bez lelka rozpierało mnie dziś jak nigdy. Wyjazd z domu przy 4 stopniach poniżej nulla, wielu by zawróciło się na pięcie. Ze Sławkiem umówiłem się już podczas wczorajszej wspinaczki na Żar. Pogodę miałem już w piątek zamówioną. Do Orzesza walka z wiatrem i różnicą wzniesień, ale jakoś się dokulałem bez spóźnienia. Ruszyliśmy z kopyta podobnie jak przed tygodniem z Jędrkiem. Sławek troszkę nie niedowierzał moim avałgie, ale szybko się przekonał. Warto wcześnie wstać, szlak rowerowy do Paprocan zamarznięty. W sumie to jechaliśmy przed siebie, cały czas improwizacja. Dopiero w Bojszowach konkretna decyzja, walimy na piwko do Pszczyny. Ale nam dał popalić boczny wiatr, nie ma mocnych. Rynek w Pszczynie jak zwykle bajeczny. Dobrze, że zrobiłem kilka fotek przed browarem bo znów była by wpada. Tym razem udało mi się zamknąć w kurtce aparat na amen, dopiero w domu musiałem zdecydować się na radykalny krok, już po zamku. Szkoda, że tego nie zrobiłem nad Zbiornikiem Łąckim, gdzie było wszystko: niebieskie niebo i woda, piaszczysta plaża, brzozy, wysuszone trawy i kilka łabędzi pływających gęsiego. Mimo wszystko wyjazd udany, poznałem nowe drogi, pomału układam sobie w głowie mapę rowerową najbliższej okolicy. Szlak R4, nad nim trzeba się zastanowić, to może być to. Na koniec humorystycznie przyznam, że mam pecha, złapałem życiową formę w środku zimy. Jak to dowieź do masakry beskidzkiej.

te Panie wczoraj mnie powstrzymały od roweru:


hotel w Paprocanach: